Przejdź do treści
x
#zostanwdomu

Zostań w domu i … uszyj z firanki woreczek na zakupy

WFOŚiGW w Gdańsku uczestniczy w akcji #zostanwdomu i podsuwa pomysły, jak kreatywnie – z myślą o środowisku oczywiście – zagospodarować wolny czas. Tym razem o podzielenie się swoimi sugestiami poprosiliśmy Alicję Żarkiewicz z pracowni MAMYWENE.

Alicja i jej siostra Aga. Na co dzień przekonują, że radykalne zmniejszenie ilości wytwarzanych odpadów jest możliwe. Jest możliwe, a do tego szalenie twórcze. Prowadzą warsztaty z upcyklingu, podczas których uczą jak z firanek uszyć woreczki na warzywa czy owoce, a ze starych ubrań dywan do przedpokoju.

Siostry Żarkiewicz z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku współpracują od lat. Uczestniczyły w organizowanych przez nas piknikach i wydarzeniach edukacyjnych, podczas których namawiały, aby nie wyrzucać, ale przerabiać, cerować, naprawiać. Inspirowały do działania, podsuwały pomysły i pokazywały, że „eko nie znaczy nudno i trudno”.

Warsztaty MAMYWENE

Zdj. archiwum MAMYWENE/Natalia Zięba

Same zreperowały olbrzymi drewniany stół. Był piękny, ale brakowało w nim nóg! Pewnie zaginęły podczas przeprowadzki. Stół, a raczej sam blat, leżał samotnie w piwnicy i czekał. Alicja i Aga postanowiły dać mu drugie życie. Poradziły sobie z tym bez problemu. Nogi zrobiły z koziołków budowlanych i teraz mają … stół jak nowy. Idealnie się sprawdza w ich pracowni, gdzie pełno jest przedmiotów, które dostały szansę na nowe życie. Nadal są użyteczne, ładne i nie trafiły na śmietnik. To działanie ekologiczne i wpisuje w koncepcję upcyklingu.

Nasze życie nagle się zatrzymało. Siedzimy w domach, mamy więcej wolnego czasu. Czytamy książki, oglądamy telewizję, słuchamy muzyki. A może warto zrobić coś nowego? Coś co pozwoli twórczo wykorzystać czas, a jednocześnie przyniesie niesamowitą radość?

Uważam, że twórcze działania mogą nam przynieść teraz dużo dobrego. Dzięki pracom manualnym, możemy się wyciszyć i na chwilę oderwać od świata, który stał się tak nieprzewidywalny. Takie działania to także trening kreatywności. I dobra zabawa! Kiedy uciekamy od utartych schematów, zaczynamy tworzyć, zmieniać, szukać. Odnajdujemy prawdziwą radość, a także satysfakcję z działania.

W ramach akcji #zostanwdomu warto zrobić porządek w szafie. Większość z nas pewnie od dawna się tym nie zajmowała. I znajdziemy tam stary, nienoszony lub za mały t-shirt. A może podarte jeansy? Co możemy z tymi ubraniami zrobić? Wyrzucić do kosza? Nie, tego nie chcemy!

Ten czas jest idealny na porządki w szafie! Nie tylko dlatego, że zostajemy w domu. Teraz możemy przygotować naszą szafę na wiosnę i lato. Wyprać i schować grube swetry, kurtki i wełniane czapki.  Przy okazji zrobimy przegląd, co tak naprawdę nosimy, co nam pasuje, co lubimy. Pozostałe rzeczy warto sprzedać lub oddać, a także wykorzystać do działań upcyklingowych. 

Z podartych jeansów można wykonać podkładki pod kubki. A z za małego t-shirtu woreczek na zakupy lub do przechowywania drobnych elementów garderoby.

Warsztaty MAMYWENE

Zdj. archiwum MAMYWENE/Natalia Zięba

Zaproponowała Pani jeden sposób na wykorzystanie starych jeansowych spodni. Wiem, że pomysłów ma Pani jednak znacznie więcej. Jeansy to dla Pani wspaniały materiał do tworzenia nowych oryginalnych przedmiotów.

Jeans to bardzo wytrzymały materiał i to niewątpliwy atut. Jednak jego produkcja nie jest obojętna dla środowiska. Uprawa bawełny zużywa ogromne ilości wody oraz pestycydów. Środki chemiczne stosowane są także na dalszych etapach obróbki materiału. Mając tego świadomość możemy zrobić coś dobrego dla planety i nie wyrzucać wyprodukowanych jeansów. Zamiast tego wykorzystać walory jeansu i dać spodniom drugie życie!

Ciekawa kolorystyka i wytrzymałość jeansu świetnie przemawiają za zrobieniem ze spodni dywanika.  Osoby, którym nie straszna igła i nitka mogą uszyć z nich torby, maskotki czy poszewki na poduszki. Dla tych mniej chętnych do szycia, nadal pozostają inne możliwości – z nogawek można zrobić pojemniki lub osłonki na doniczki. Z małych kawałków breloki do kluczy czy zabawki dla zwierząt. Pomysłów jest całe mnóstwo.

A co z naszą ulubioną spódnicą, ale z wielką plamą po kompocie z wiśni? Spódnicy nie chcemy wyrzucać, ale co z tą plamą?

Trudno mi podać konkretny pomysł, musiałabym zobaczyć tę plamę i spódnicę. Jeśli żadne metody usunięcia plamy nie działają, to można ją ukryć. Są gotowe naszywki w różnych kształtach i kolorach. Ja sama mam spódnicę, którą uratowałam naszywając na niej jaskółkę. Wygląda jakby była tam od zawsze. Takie naszywki można też zrobić samodzielnie przez wycięcie z innego materiału i naszycie na plamę czy dziurę.

Jeśli plama jest bardzo duża, to można rozważyć zafarbowanie całej spódnicy na ciemny kolor, który ukryje to czego nie chcemy pokazać.

Innym pomysłem jest zmiana przeznaczenia przedmiotu. Zamiast spódnicy możemy mieć inną część garderoby. Kiedyś przerobiłam plisowaną spódnicę na szal. A wiele lat później widziałam podobny plisowany szal w sklepie znanej marki odzieżowej.

No dobrze, a jak można wykorzystać metalową puszkę np. po groszku? Zrobić z niej wazon? Pojemnik na drobiazgi?

Metalowa puszka jest rewelacyjnym przedmiotem do upcyklingu. Dobrze oczyszczona już sama w sobie wygląda ciekawie i może być przybornikiem na biurko czy pojemnikiem na kuchenny sprzęt. Doskonale sprawdzi się także jako wazon czy doniczka. Na warsztatach robiłyśmy z nich również skarbonki.

Pomysłów jest wiele, jednak dla mnie istotne jest to, aby nie tworzyć śmieci ze śmieci. Decydując się na dekorowanie puszek wybierzmy sposób, który nie spowoduje, że metalowa puszka przestanie być surowcem nadającym się do recyklingu. Postarajmy się, aby po tym jak wykonany przedmiot zniszczy się i przestanie pełnić swoją nową funkcję nadal można było wyrzucić puszkę do odpowiedniego kontenera na surowce wtórne. W tym przypadku do pojemnika żółtego na metale i tworzywa sztuczne.

Najłatwiejszym sposobem jest „ubranie” puszki. Można owinąć ją sznurkiem, obszyć tkaniną lub owinąć papierem.

Na koniec podpowiem jeszcze jak zadbać o bezpieczeństwo. Puszki po otwarciu często mają ostrą krawędź. Można spiłować ją pilnikiem lub odciąć za pomocą otwieracza do puszek.

Wiele osób uważa, że upcykling to nie dla nich. Nie mają talentu do szydełkowania, szycia, wyszywania. I co wtedy?

Upcykling można traktować jak kreatywną zabawę i nie przejmować się narzucanymi normami. Po prostu pozwolić sobie na działanie i satysfakcję płynącą z tworzenia czegoś własnoręcznie.

Warto także zacząć od prostszych przedmiotów. Nie porywać się od razu na uszycie plecaka. Świetny na początek będzie woreczek na zakupy. A jeśli nie mamy zupełnie ochoty na szycie, to wybierać rozwiązania, które tego nie wymagają. Jak chociażby worek z t-shirtu, o którym wspominałam wcześniej.

Warsztaty MAMYWENE

Zdj. archiwum MAMYWENE/Natalia Zięba

Poza tym upcykling to wiele różnych możliwości. Wcale nie musimy zajmować się szyciem, możemy sięgnąć po elektronarzędzia! Przerobić europaletę na półkę czy kwietnik. Możemy pomalować starą kryształową misę i zrobić z niej bardziej współczesną wersję albo posadzić kwiaty. A z korków tablicę na ścianę, która będzie niepowtarzalna, bo żaden sklep nie oferuje takiego asortymentu. Pomysłów na upcykling jest bardzo dużo.

Dlaczego warto dawać rzeczom drugie życie?

Podczas produkcji różnych przedmiotów zostały zużyte zasoby jak woda, energia czy ropa naftowa. Często używane są chemiczne środki. Następnie trzeba je przetransportować do sklepu czy odbiorcy. To składa się na ślad węglowy, czyli sumę emisji gazów cieplarnianych. Możemy zmniejszyć ten ślad ekologiczny przez jak najdłuższe używanie danej rzeczy. Kiedy nie mogą już pełnić swojej pierwotnej funkcji, bo na przykład jeansy są dziurawe i za małe, to nadal możemy zmienić ich przeznaczenie. Zamiast trafić na śmietnik dostają drugie życie! Musimy mieć także świadomość, że to co wyrzucamy do kosza na śmieci nie znika w magiczny sposób. Jeśli odpowiednio posegregujemy odpady, to mają szansę na recykling. Ale recykling nie jest idealnym wyjściem, dlatego w piramidzie zero waste przed nim jest reuse, czyli ponowne użycie.

Warsztaty MAMYWENE

Zdj. archiwum MAMYWENE/Natalia Zięba

Bywa tak, że rzeczy wyprodukowane dawniej są lepszej jakości niż te wprowadzane na rynek obecnie. Przerabiając ubrania czy meble nie tylko dbamy o środowisko, ale też zapewniamy sobie lepszą jakość przedmiotów, którymi się otaczamy. Poza tym, jak już wspominałam wcześniej, upcykling jest świetną zabawą i rozwija naszą kreatywność.

Czy Pani na co dzień prowadzi styl życia wpisujący się w trend zero waste? Czy jest to trudne?

Tak, staram się. Zero waste, możemy tłumaczyć jako brak śmieci, zero marnowania. Jest to styl życia polegający na wytwarzaniu jak najmniejszej ilości odpadów. Podczas warsztatów czy wykładów, które prowadzę podkreślam, że trzeba zacząć od małych zmian.

Odmawiamy gratisowych gadżetów, próbek, ulotek. W sklepach unikamy jednorazowych opakowań, plastikowych reklamówek. Zamiast nich na zakupy możemy zabierać swoje bawełniane torby, woreczki, pojemniki i słoiki.

Staramy się także naprawiać i dawać drugie życie.

Drugie życie może też dostać jedzenie, którego oczywiście nie marnujemy. Resztki z dzisiejszego obiadu mogą być świetną bazą do jutrzejszego śniadania. Poza tym mrozimy, suszymy i wykorzystujemy to co zazwyczaj ląduje w koszu. Na przykład natka rzodkiewki jest jadalna i świetnie nadaje się do zrobienia pesto.

Na koniec chciałabym tylko dodać, że odkąd żyję bardziej świadomie i w zgodzie z naturą jest mi łatwiej. Wiem, że wiele rzeczy potrafię zrobić samodzielnie, z wielu rzeczy zrezygnowałam i jak się okazuje nie są niezbędne do życia. Robiąc coś dobrego dla środowiska, robimy coś dobrego dla siebie.

Warsztaty MAMYWENE

Zdj. archiwum MAMYWENE/Małgorzata Walter